Coraz trudniej jest opisać właściwe znaczenie dizajnu. Klasyfikuje się go w trzeciej lidze, choć jest tak naprawdę czempionem. „Mniej ważny” z pozoru design ma wielką wartość gospodarczą, a „ważne” dziedziny – małą. Dziwny to model gospodarki, której centrum jest zdecydowanie mniej warte niż peryferia.
Dizajn robi zawrotną karierę. Zachwycają się nim już nie tylko specjaliści od zarabiania pieniędzy, ale również – międzynarodowe gremia dobrych dusz. Organizacje rozmaitych maści i zasięgu, w których nazwach nieodłącznie zawarte są święte słowa naszych czasów: zjednoczone, bezpieczeństwo, współpraca, rozwój. ONZ, OECD, UNESCO. W dużej mierze kariera dizajnu jest osiągnięciem zespołowym, ponieważ dizajn naznaczony jest przynależnością do elitarnego grona sektorów kreatywnych. Jego pozycja jest jednak dość dziwna. Przypomina pozycje Jerzego Dudka w Liverpoolu, tuż po okresie słynnego 3:3. Niby gwiazda, a jednak nie może sobie znaleźć miejsca adekwatnego do talentu.
BRYTYJSKI NUMER JEDEN
Istnieje kilkanaście klasyfikacji (uznanych w literaturze przedmiotu) obejmujących kulturę i rozmaicie definiowane sektory kreatywne. Większość z nich została stworzona do celów krajowych polityk gospodarczych na poziomie narodowym (Wielka Brytania, Australia, Finlandia, Singapur, Tajwan) lub na poziomach organizacji międzynarodowych (WIPO, UNCTAD, UNESCO). Najbardziej znana jest jednak lista stworzona przez brytyjskie Ministerstwo Kultury, Mediów i Sportu pod koniec lat 90. (DCMS Creative Mapping Document). System DCMS jest prawdopodobnie również najpełniej opisany, zarówno jeśli chodzi o liczbowe dane źródłowe, jak i próby ich interpretacji w kontekście wykorzystania instytucji i pieniędzy publicznych dla rozwoju gospodarki kreatywnej.
Proporcje sektorów kreatywnych w Wielkiej Brytanii wg obrotów
Sektor (mld funtów, udział w całości) DCMS 1998 DCMS 2001
Reklama 4 6,96% 3 2,67%
Architektura 1,5 2,61% 1,7 1,51%
Sztuka i antyki 2,2 3,83% 3,5 3,11%
Rzemiosło 0,4 0,70% 0,4 0,36%
Dizajn 12 20,87% 26,7 23,73%
Dizajn mody 0,6 1,04% 0,6 0,53%
Film & Video 0,9 1,57% 3,6 3,20%
Oprogramowanie rozrywkowe 1,2 2,09% 1 0,89%
Przemysł muzyczny 3,6 6,26% 4,6 4,09%
Sztuki performatywne 0,9 1,57% 0,5 0,44%
Literatura i wydawnictwa 16,3 28,35% 18,5 16,44%
Oprogramowanie dla firm i usługi komputerowe 7,5 13,04% 36,4 32,36%
Radio i telewizja 6,4 11,13% 12,1 10,76%
W SUMIE 57,5 100,00% 112,5 100,00%
W obu edycjach klasyfikacji DCMS dizajn zajmuje wartościowo drugą pozycję. Gdybyśmy porównali produktywność, czyli najważniejszy wymiar efektywności gospodarczej, okazałoby się, że dizajn jest bezwzględnie numerem jeden wśród sektorów kreatywnych gospodarki brytyjskiej i jego przewaga nad następnym sektorem jest ponad trzykrotna.
PIES, BIES CZY WYDRA
Są jednak pewne wątpliwości. Badającym trudno odpowiedzieć na pytanie, czy jest to dziedzina usługowa, czy wytwórcza? Jej produkt jest usługą czy dobrem? W odwodzie staje jeszcze trzeci zbiór – dzieła sztuki i działania artystyczne, które trudno przyporządkować do dwóch klasycznych rodzajów produktu w ekonomii.
W większości klasyfikacji do dziedzin kreatywnych zalicza się sektory, które oparte są w mniejszym lub większym stopniu na udziale czynnika niematerialnego w wyprodukowanym dobrze lub usłudze. Czynnik ten wynika z twórczej oryginalności autora i w mniejszym lub większym zakresie – z przekazu symbolicznego.
Dizajn jest uważany za sektor kreatywny we wszystkich klasyfikacjach. Dotychczas jednak był traktowany najczęściej jako jeden z sektorów drugiej lub trzeciej istotności. Przynajmniej teoretycznie. Powstaje więc pytanie, który rodzaj cukru ma najwięcej cukru w cukrze? Czyli który z sektorów kreatywnych jest najważniejszy? Można wykorzystać uniki charakterystyczne dla epoki poprawności politycznej i zdezawuować takie pytanie, dodając że każde wartościowanie jest szalbierstwem lub arogancją. Bo przecież obszarów działalności zbliżonych do kultury wartościować nie wolno. Niby dlaczego? Bo to niemoralne? Nieetyczne? Niepoprawne politycznie? Gospodarka nie jest politycznie poprawna. Gospodarka nie jest moralna ani niemoralna. Gospodarka to zestaw pewnych zasad i prawidłowości. Oceniać ją w kategoriach politycznej poprawności można mniej więcej tak samo, jak oceniać etykę zasad gry w szachy albo sprawiedliwość działania silnika turboodrzutowego. Dlatego pytanie o prymat w ekipie sektorów kreatywnych prędzej czy później powróci. Kto powinien być kapitanem drużyny? Numerem jeden? Czy gracz, którego styl najlepiej oddaje ducha klubu, czy gracz najlepszy, strzelający najwięcej bramek, najsilniejszy?
PAS I CENTRUM
Takie pytanie można odesłać do trenera. Ktoś w końcu ustala skład, również sektorów kreatywnych. Skąd wzięła się w ogóle klasyfikacja DCMS? Kto wpadł na to, że dziedziny związane z tworzeniem kultury, jeszcze 200 lat temu uważane za gospodarcze marnotrawstwo, zaczęto uważać za gwiazdy nowoczesnej gospodarki? Dominujący model analityczny sektorów kreatywnych opiera się na pracach pioniera ekonomii kultury – Australijczyka Davida Throsby’ego. Analizował on wymiar gospodarczy sztuki i doszedł do wniosku, że pewne procesy wzbudzane przez różne dziedziny artystyczne mają wpływ na gospodarkę daleko wykraczający poza rozmiar tych dziedzin. Tak powstało rozumowanie funkcjonujące do dzisiaj. Porządkuje ono miejsce i rolę sektorów kreatywnych w gospodarce w formie zbliżonej do bieguna wzrostu. Istnieje rodzaj kreatywnego centrum i przynajmniej dwa otaczające je pierścienie sektorów mniej kreatywnych pełniących rolę pasa transmisyjnego. Pas ten przekazuje innowacyjne procesy z centrum do niemal wszystkich sektorów gospodarki.
Taka optyka rezerwuje dla dizajnu rolę trzecioplanową. Trudno bowiem dowodzić, że w wyniku procesu integrującego kreację artystyczną, technologię, ekonomię oraz strategię marketingową powstaje jednorazowy, ulotny efekt. Efekt, którego jedyną funkcją jest przekazanie odbiorcom pewnych symbolicznych treści zakodowanych przez artystę. Tym bowiem charakteryzują się rdzeniowe dziedziny kreatywne, czyli „czyste” sektory – np. sztuki performatywne czy wizualne, a także sektor dziedzictwa kulturowego. Tutaj sytuuje się większość muzeów i galerii. Tu instalują się instalacje i performują performance. Zadaniem dizajnu nie jest też utrwalanie i masowe rozpowszechnianie utworów artystycznych. Taka jest rola tzw. przemysłów kultury, czyli np. przemysłu wydawniczego lub fonografii. Dizajn, podobnie jak reklama czy produkcja oprogramowania, zaliczany jest zaś do grupy sektorów kreatywnych, czyli takich branż gospodarki, które wykorzystują tylko procesy twórcze. Nie służą jednak twórczym celom, tzn.: są ukierunkowane na inne cele niż ekspresja duchowa.
DIZAJN NIE NA (SWOIM) MIEJSCU
Z pozoru taki model wygląda przekonująco. Jednak – do czasu. Im bowiem więcej danych udaje się zdobyć, tym model ów budzi więcej wątpliwości. W danych z Wielkiej Brytanii i w raporcie UNCTAD o światowym eksporcie sektorów kreatywnych uderza dysproporcja pomiędzy wymiarem gospodarczym różnych dziedzin. Mniej ważny z pozoru dizajn ma wielką wartość, a „ważne” dziedziny rdzeniowe – małą. Taka dysproporcja prowokuje do pierwszego pytania: jak obronić model gospodarki, której centrum jest zdecydowanie mniej warte niż peryferia?
Klasyfikacja gospodarcza dizajnu samego w sobie jest trudna. Spójrzmy jednak do raportu UNCTAD. Dizajn stanowi tam około połowę wartości wszystkich sektorów kreatywnych!
Jest tu również przyjęta dość osobliwa zasada klasyfikacji, zgodnie z którą dizajn to materialne dobro, które powstaje w wyniku procesu dizajnu. I to – dobro tylko wybrane, np. meble, ale za to – skoro już wybrane przez jury, to dopuszczone w całej swej wartości wyznaczonej przez cenę sprzedaży. Nawet dla piewców gospodarczej roli dizajnu, jak niżej podpisany, taki radykalizm jest nie do przyjęcia. Na dizajnie się nie siada. Rietveld, Panton czy Wanders - malowane drewno, wytłoczka z tworzywa czy supełki, krzesło musi nosić na sobie materię (nierzadko potwornie ciężką...), samo więc również jest z materii. Takiej czy innej. Każda jednak coś tam kosztuje i coś tam wnosi w wartość krzesła. Żaden mebel nie składa się w 100% z dizajnu. Jakkolwiek, ten sam raport UNCTAD, który hojnie dał, to i hojnie odbiera. W poczet dizajnu w ogóle nie jest wliczony dizajn form przemysłowych. Ani dizajn produktu. Wytłumaczenia dlaczego jest tak, a nie inaczej; dlaczego meble w całości, a inne produkty – w ogóle, należy szukać w szufladzie z nadrukiem „wykonalność”. UNCTAD nie zebrałby prawdopodobnie danych w bardziej poprawnym rozbiciu. Nie ukrywajmy, że jest to trudne. Nawet w jednej kategorii produktów. Ile procent wartości sprzętu hi-fi stanowi dizajn? Można przypuszczać, że w przypadku firmy Bang&Oluffsen nie będzie to taki sam odsetek, co np. dla niszowych producentów bardzo wysokiej jakości sprzętu analogowego ani np. dla marek typu: Pamasonic, JWC czy innych adibasów. W każdym razie, można teoretycznie stworzyć podział branż według udziału dizajnu w wartości ich produktów. Tak skatalogowane branże dizajnochłonne wprowadzić w model gospodarki kreatywnej. I tutaj rodzi się drugie pytanie. Czy koncentryczny model gospodarki kreatywnej jest w stanie pomieścić szeroko rozpasany dizajn?
W klasyfikacji gospodarczej osiowym parametrem raczej powinien być wskaźnik gospodarczy. Taki jest w końcu cel całego przedsięwzięcia. Oczywiście, klasyfikacja sektorów kreatywnych powinna uwzględniać również relacje pozabiznesowe, w tym – sieć powiązań między ludźmi a instytucjami oraz strukturę i relacje społeczne. Pojęcie kreatywnego sektora i później – kreatywnej gospodarki, oprócz tego, że genetycznie wywodzi się z zagadnień ekonomicznych, służyło i służy w głównej mierze modelowaniu decyzji tak prywatnych, jak i publicznych podmiotów. Decyzji przede wszystkim inwestycyjnych. Na pewnym poziomie rozdział gospodarki od innych platform interakcji społecznej jest niemożliwy lub – możliwy czysto teoretycznie. Dlatego na pytanie, dlaczego najważniejszy gospodarczo dizajn jest sektorem kreatywnym trzeciej kategorii, nie można odpowiedzieć: bo tu nie o gospodarkę chodzi. To tak, jakby powiedzieć: bo w piłce nożnej nie chodzi o strzelanie bramek ani frekwencję na trybunach. A właśnie, że o to chodzi. W każdym opisie interakcji społecznych liczy się gra ekonomiczna. W klasyfikacji „kreatywnej gospodarki” liczy się GŁÓWNIE gra ekonomiczna. A w niej dizajn jest nie do pokonania.
PŁODY WOLNE OD DIZAJNU
Dizajn nie jest sektorem w sensie jednorodnego, wydzielonego klocka gospodarki. Niektóre sektory kreatywne przenikają inne. Należy więc raczej spytać, które z dotychczas analizowanych sektorów są wykorzystywane najszerzej w gospodarce. Dizajner może funkcjonować bez muzeum. Muzeum nie może jednak funkcjonować bez dizajnera. Ani teatr. Ani filharmonia. Ani w zasadzie nic, co ma jakąś formę przestrzenną i w jakiejś wizualnej formie przekazuje komunikaty odbiorcom. Branż naprawdę NIEdizajnochłonnych jest bardzo niewiele. Rynek podstawowych płodów rolnych można za takowy uznać. Rynek kostek pamięci pewnie też. I kilka innych. Reszta – zdecydowana większość gospodarki - dzieli się jedynie – i to dość płynnie – według stopnia wykorzystania dizajnu i jego wpływu na wartość. I tak należałoby przebudować model.
Dizajn nie jest więc wyłącznie sektorem i jego klasyfikacja sektorowa zawsze będzie obarczona błędem. Oczywiście, dla celów wykonalności i uporządkowania wzorca można przyjąć jakąś, nawet niedokładną, sektorową konwencję. Nie można jednak zapominać, że dizajn jest przede wszystkim procesem kreatywnym, najbardziej istotnym gospodarczo procesem kreatywnym i zarazem najbardziej oryginalnym procesem gospodarczym. Dlatego jest wykorzystywany w bardzo wielu sektorach, zarówno kreatywnych jak i niekreatywnych. Obecne klasyfikacje sektorów kreatywnych w świetle coraz to nowszych danych okazują się niewystarczające do opisania znaczenia dizajnu. Nie można w trzeciej lidze chować czempiona. Dlatego właśnie, wespół w zespół z różnymi zapaleńcami z różnych stron świata zabieramy się za tworzenie nowego systemu. Nowej ligi. Nowego systemu rozgrywek. Uniki w stylu: to jest w zasadzie trzecioligowiec, ale piłkarsko – najlepszy zostawiamy panom z PZPN-u.